piątek, 13 maja 2016

Muminki


Tym razem na pierwszym planie Muminki Tove Jansson. Ale żeby nie było zbyt łatwo, poznaję je po angielsku. Poznaję, ponieważ jeszcze nigdy nie przeczytałam całej serii. Na razie za mną "Małe trolle i duża powódź" oraz w wersji angielskiej "Comet in Moominland" ("Kometa nad Doliną Muminków"). Teraz czytam "Finn Family Moomintroll" ("W Dolinie Muminków"). Szczerze polecam wszystkim, choć Muminki nie potrzebują reklamy. Historie opisane przez Tove urzekają od lat '40 ubiegłego wieku, bo to wtedy powstała pierwsza książka o wesołych stworkach i ich przyjaciołach.


A takie Muminki pamiętam z dzieciństwa - serial animowany i bajka produkcji polsko-fińskiej, wyprodukowana w studiu Se-ma-for.




poniedziałek, 27 lipca 2015

Rozważania o Wiedźminie cz. 1.

Otóż na razie moje rozważania skupiają się na tym, czy uzupełnić biblioteczkę dziełami Andrzeja Sapkowskiego tak, aby uzyskać status: "Dzieła wszystkie". Na razie prezentuje sie ona w następujący sposób:



Brakuje zatem "Maladie i inne opowiadania", "Coś się kończy, coś się zaczyna" (dostępne jedynie na aukcjach i w antykwariatach), "Świat Króla Artura. Maladie" oraz poboczne z zakresu swobonie pojętej literatury przedmiotu, czyli "Rękopis znaleziony w smoczej jaskinii. Kompendium wiedzy o literaturze fantasy". Chciałabym również sięgnąć po "Opowieści ze świata Wiedźmina. Hołd pisarzy rosyjskich i ukraińskich dla Andrzeja Sapkowskiego". To tyle, jeśli chodzi o wydania książkowe. Jeszcze nie weim, gdzie można znaleźć opowiadanie konkursowe Sapkowskiego z 1986 r. pt. "Wiedźmin", ale koniecznie muszę je przeczytać.


Fascynacja Wiedźminem (oraz "Wiedźminem) trwa...

niedziela, 26 lipca 2015

Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyli

Jakoś mnie nie porwało. Już czytałam takie historie, więc może dlatego się zniechęciłam. Ale jeśli ktoś lubi sagi rodzinne na tle zawieruchy historycznej, myślę, że się odnajdzie w lekturze. Mam za soba dwa toy "Stulecia" Kena Folletta, trzeci przede mną, i na tym się skupię.

Poza tym teraz pochłania mnie bez reszty Sapkowski, dokładniej saga o Wiedźminie, opowiadania na razie zostawiłam. Wszystko za sprawą tej złej, seksistowskiej i nietolerancyjnej gry "Wiedźmin 3. Dziki Gon", która jest po prostu REWELACYJNA.

Co więcej postanowiłam wrzucać tutaj różne informacje książkowe, moje przemyślenia, plany czytelnicze- recenzowanie jednak nie jest aż tak regularne. Nie czytam jednej książki dziennie, żeby pisać same recenzje.

wtorek, 17 lutego 2015

Mikołaj Grynberg, „Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne”

„Przywykliśmy już do wysłuchiwania ocalałych z Zagłady. Choć to i prawda, że zaczęliśmy ich wysłuchiwać za późno”. I od razu nasuwa mi się refleksja, że to źle że przywykliśmy. I źle, że za późno. A jednak dobrze, że słuchamy. A właściwie czytamy, dzięki zapisaniu rozmów przez Mikołaja Grynberga.

„Mówią, że czas leczy rany”. Ta książka pozwala raz jeszcze zastanowić się nad tym stwierdzeniem. Tak naprawdę z książki tej wynika, że czas pozwala jedynie spojrzeć na wydarzenia ze swojej perspektywy. Z perspektywy czasu. I to wszystko, co może ofiarować czas. Nie zapomnienie, nie odkupienie. Jedynie oddalenie.

„Oskarżam Auschwitz o pozbawienie mnie ojca”. O zniszczenie korzeni, bezpieczeństwa, o dziedziczenie traumy, o chłód, strach, o zbyt wczesne branie odpowiedzialności. Wydaje mi się niemożliwością pisać o książce, której każda strona zapisana jest śmiercią. Nienawiścią powodującą zniszczenie, strachem odbierającym codzienność, byciem za drutami we własnym domu. Gdzie słowa „dziadek” i „babcia” to niezrozumiałe relacje, „wujek” i „ciocia” to wchodzenie na jeszcze wyższe poziomy abstrakcji. W rzeczywistości, w której znikanie już się dokonało. Ocalenie zaś nie przyniosło ukojenia. Niemożliwa do wymazania i przepracowania trauma przechodzi na następne pokolenia. Potok słów i cisza. Poszukiwanie. Odkrywanie, że Auschwitz to z jednej strony przeszłość, z drugiej – wieczna teraźniejszość.


„[...] czy dziedzictwo Zagłady jest naszym żydowskim czy także naszym polskim – wspólnym, człowieczym dziedzictwem nieludzkiego czasu?”. Przestrogą przed zapomnieniem? Ostrzeżeniem na przyszłość? Na dziś?

piątek, 9 stycznia 2015

"Zamień chemię na jedzenie"... dosłownie

Dawno nie ruszyła mnie tak książka kucharska. Tak naprawdę trafiła w moje ręce druga część książki Julity Bator "Zamień chemię na jedzenie. Nowe przepisy". Autorka nie ukrywa, że inspirowała się przepisami innych osób, przepisami z blogów i książek. Jednak najważniejsze jest to, że promuje ZDROWE gotowanie, a co za tym idzie - odżywanie. Szybko, prosto, zdrowo. Taka powinna być nasza dieta zawsze, a szczególnie w czasach, kiedy wokół tyle chemii w żywności, a sztuka gotowania w domach zanika - "bo nie ma czasu...", "bo drogo...", bo nie umiem".

Czas zatem zakasać rękawy i brać się do roboty, bo zdrowie mamy tylko jedno, a zdrowe gotowanie może dostarczyć naprawdę wiele radości i przyjemności dla naszego podniebienia. Naprawdę, nie trzeba wiele, aby na naszych talerzach zagościły niebanalnie przygotowane warzywa, w szklankach znalazły się domowe lemoniady czy koktajle pełne witamin, a na twarzach zagościł uśmiech i zadowolenie.

Książka Julity Bator to rewelacyjna pozycja z prostymi, smacznymi i przede wszystkim ZDROWYMI przepisami na różne okazje. Jak na razie wypróbowałam koktajl z soku z pomarańczy, szpinaku i banana. Pycha! Książka na pewno zagości u mnie na półce i w kuchni... na stałe.

sobota, 16 sierpnia 2014

Wyzwanie czytelnicze KLASYKA LITERATURY AMERYKAŃSKIEJ cz. 1

Skoro twórczość Tolkiena leży na półce i czeka na lepszy moment, czas zmienić wyzwanie czytelnicze. Wiem, że już połowa roku za mną, ale oto moja lista lektur KLASYKI AMERYKAŃSKIEJ (która obecnie najbardziej mnie ciekawi):

1. John Steinbeck, Myszy i ludzie, 1937
2. Harriet Beecher Stowe, Chata wuja Toma, 1851
3. William Faulkner, Absalomie, Absalomie, 1936
4. John Irving, Świat według Garpa, 1978
5. Kurt Vonnegut, Rzeźnia numer pięć, 1972
6. Ernest Hemingway, Komu bije dzwon, 1940
7. John Steinbeck, Grona gniewu, 1939